Kuchnia Bali

Autor: 6 lutego 2020 o 21:270 Komentarze

Kuchnia Bali

W październiku 2019 roku zaliczyliśmy kolejną wyprawę do Azji. Tym razem padło na Singapur, Bali, Flores i Komodo, z czego najwięcej czasu spędziliśmy na Bali. I dziś chciałabym Wam właśnie opowiedzieć o kuchni Bali – o tym, co warto zjeść i gdzie, jak wygląda to cenowo i czy wegetarianie znajdą na Bali coś dla siebie.

Typowe potrawy balijskie

Na Bali, podobnie jak w większości krajów azjatyckich, popularny jest smażony ryż (nasi goreng) i smażony makaron (mie goreng). Zjecie także sajgonki. Prawie wszędzie dostaniecie gado gado – jest to rodzaj sałatki składającej się z surowych i ugotowanych warzyw, jajka na twardo, tofu i tempehu, podawanej z ryżem i sosem fistaszkowym. Sos orzechowy jest na Bali bardzo popularny i często stanowi też dodatek do innych potraw.

Jeśli lubicie niespodzianki kulinarne, koniecznie zamówcie nasi campur – dostaniecie ryż z dużą ilością małych danek, które w zależności od restauracji mogą się znacznie różnić, może to być np. curry, kawałek mięsa lub ryby, smażony tempeh, najprzeróżniejsze warzywa itp.

Jedną z dziwniejszych dla mnie potraw było tami. Tami to makaron jak z zupek chińskich, polany bulionem z warzywami/warzywami i mięsem. Niby nic niezwykłego, ale makaron jest surowy! Pod wpływem gorącego bulionu zaczyna mięknąć, jednak w dalszym ciągu pozostaje chrupiący. Może nie było to najlepsze danie, jakie jadłam, ale na pewno interesujace.

Popularne są świeże soki, które tak naprawdę z reguły nie są sokami, a koktajlami. Sok po indonezyjsku to jus. Do wyboru najprzeróżniejsze smaki np. awokado, pitaja, mango.

Jeśli jadacie ryby i owoce morza, to wybór jest ogromny. W wielu miejscach owoce morza i ryby są przyrządzane z grilla.

Wegetarianie na Bali

Możecie spać spokojnie! Na Bali jest naprawdę bardzo duży wybór jedzenia wegetariańskiego, jest dużo wegetariańskich restauracji. Nawet w najbardziej zapyziałych barach wszyscy rozumieją, co to znaczy wegetarianizm, co więcej wiedzą, co to oznacza weganizm i rozumieją, że można nie jeść np. jajek. Mnie często zdarzało się zamawiać danie, które w oryginale było z mięsem, i prosić o przyrządzenie go bez mięsa, i zawsze padało pytanie, czy jem jajka. O ile typowe potrawy balijskie są bez nabiału, o tyle jajka dodaje się do większości potraw, ale bez problemu można zamówić każde danie bez jajka.

Balijczycy jedzą dużo tofu i tempehu. Nawet jeżeli zamówicie danie z mięsem, spodziewajcie się, że znajdzie się tam też kawałek tofu lub właśnie tempehu. Ja fanką tofu nie jestem, za to tempeh bardzo lubię i Balijczycy wiedzą jak go dobrze przyrządzić.

Czy na Bali jest drogo?

I tak, i nie. Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Na pewno nie jest tak tanio jak np. w Birmie, gdzie wydanie większej kwoty na jedzenie graniczy z cudem. Na Bali jest bardzo duży wybór restauracji i jest wiele miejsc typowo turystycznych. Wielu turystów to Australijczycy, którzy na brak gotówki z reguły nie narzekają, i dlatego w wielu restauracjach ceny jedzenia są europejskie. Ale jest też mnóstwo miejsc, gdzie można zjeść za grosze. Dla przykładu za obiad dla 3 osób (3 duże dania główne i 3 soki) w jednym z lokalnych warungów zapłaciliśmy 8 zł. Przeciętne ceny jedzenia w tańszych knajpkach w miejscach bardziej turystycznych to 9-13 zł za osobę.

Najdroższy jest alkohol i często kufel piwa czy drink kosztuje więcej niż duży talerz jedzenia. Dlatego jeśli chcecie zaoszczędzić, nie zamawiajcie alkoholu w knajpach albo polujcie na promocje, wiele lokali ma codziennie happy hour. Należy jednak uważać, bo zdarza się, że podczas happy hour sprzedawane są drinki z kiepskiej jakości alkoholem, którym można się zatruć. Zawsze też można kupić piwo w sklepie, bez problemu znajdziecie je w każdym spożywczaku. Zdecydowanie warto odpuścić sobie na Bali picie wina, gdyż jest ono importowane z innych części świata i potrafi w knajpie kosztować 200-300 zł za butelkę, a często i więcej.

Gdzie jeść?

Najlepiej byłoby odpowiedzieć – tam, gdzie jedzą lokalsi. Jednak w przypadku Bali nie zawsze jest to takie łatwe, gdyż w bardziej turystycznych miejscowościach przeważają lokale pod turystów. Na pewno warto stołować się na Bali (i wszędzie w Azji) na tzw. night marketach. Znajdziecie tam najprzeróżniejsze stoiska z jedzeniem, a wszystko w bardzo przystępnych cenach (z reguły można się najeść za kilka złotych).

Poza targami na Bali raczej nie je się na ulicy. Jest za to dużo warungów, czyli lokalnych jadłodajni, gdzie przeważnie za niewielkie pieniądze można dobrze zjeść.

Jeśli będziecie na Bali, to na 99% traficie do Ubud. Tam koniecznie trzeba odwiedzić 2 miejsca:

  • Sun Sun Warung – z zewnątrz bardzo niepozorny, a w środku ładny i klimatyczny lokal. Dobrze przyjść wcześnie, gdyż z reguły są spore kolejki, a stolików nie ma zbyt wielu. W karcie znajdziecie dużo potraw, zarówno mięsnych jak i wegetariańskich. Najbardziej opłaca się zamówić menu z nasi campur. Kosztuje ono 50 tys. rupii (czyli 14-15 zł) i w jego skład wchodzi: przystawka (np. sajgonki), nasi campur (można wybrać wersję wegetariańską lub mięsną, w każdej dostaniecie dużo różnych danek do spróbowania), deser i herbata na zimno. Naprawdę warto! Jedzenie jest smaczne, a atmosfera jeszcze lepsza.

  • Sugriwa Warung – bardzo maleńka knajpka, z 4 stolikami. Tu również warto przyjść wcześniej, a jeżeli wszystkie miejsca będą zajęte, poczekać, bo jedzenie jest naprawdę wspaniałe. W karcie poza sajgonkami, nie znajdziecie zbyt wielu wege potraw, ale wystarczy poprosić i każde danie zostanie dla Was zwegetarianizowane. Ja zamówiłam tam m.in. kurczaka w sosie słodko-kwaśnym bez kurczaka i dostałam solidną porcję warzyw. Najbardziej przypadł mi do gustu smażony makaron, który w oryginale też jest z kurczakiem, a dla mnie został przyrządzony z tempehem, pokrojonym w bardzo drobną kostkę. Zdecydowanie to był najlepszy smażony makaron, jaki jadłam na Bali. Dania główne kosztują ok. 35 tys. rupii (czyli ok. 10 zł), soki 30 tys., mrożona herbata i desery 15 tys. (czyli 4-5 zł). Jedząc można obserwować koguty chodzące po murze znajdującego się na wprost domu, psy i ogólnie toczące się na ulicy życie.

Poza tym, jeśli znudzi się Wam azjatyckie jedzenie i będziecie mieli ochotę na hipsterskie śniadanie, możecie zajrzeć do Mudry. To sympatyczna kawiarnia z niezłymi śniadaniami i brunchami, w której można zjeść bez pośpiechu, skorzystać z wifi, wypić kawę z mlekiem roślinnym. Uwaga, ceny europejskie, zdecydowanie nie jest tanio.

Jeśli byliście na Bali, koniecznie napiszcie w komentarzu, co Wam najbardziej smakowało!

Share

O autorze:

 

Napisz komentarz

*