Uwielbiam leniwe weekendowe śniadania, zwłaszcza latem, gdy możemy jeść na tarasie. Dziś postanowiłam przypomnieć sobie smaki dzieciństwa i zrobić bułeczki, które razem z bratem robiliśmy, gdy byliśmy mali, jedno z pierwszych dań, które przygotowałam w moim życiu
Bułeczki są bardzo smaczne, a ich przygotowanie dziecinnie proste.
Składniki:
podstawowe:
- okrągłe bułki (bez przedziałka)
- po 1 jajku na bułkę
- tarty ser żółty
- sól, pieprz
opcjonalne:
- masło
- boczek, szynka, kiełbasa itp.
- świeże zioła
- pieczarki
- papryka
Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Delikatnie odcinamy czapeczki bułek i wydrążamy miąższ (można go zjeść). Jajko wbijamy do szklanki, roztrzepujemy widelcem, doprawiamy i dodajemy dodatki. U nas były dziś dwie wersje – dla mnie z natką pietruszki i masełkiem, dla mojego mięsożercy z boczkiem. Masę jajeczną wlewamy do bułek, układamy na blasze i wkładamy do piekarnika. Po ok. 10 minutach wyciągamy bułki, posypujemy żółtym serem, przykrywamy czapeczkami i pieczemy jeszcze przez kilka minut. Ja lubię ścięte jajko, więc piekę bułki w sumie ok. 20 minut, ale można trochę krócej.
Przepis dołącza do akcji Kanapka.



świetny pomysł na śniadanie!
Hmm, piszę się na takie bułeczki! Wyglądają bardzo efektownie, a skoro nie są takie trudne w wykonaniu, chyba pokuszę się o zrobienie ich.
Nie ma to ja samozielnie zrobione pieczywo.
Pozdrawiam!
yummymorning.blogspot.com
Dzięki
chociaż sama bułek nie piekłam
Super! Nigdy takich nie jadłam i na pewno spróbuję!
Super bułeczka
gdybym ja tylko miała piekarnik:(
A masz mikrofalówkę z funkcją crisp? Jeśli tak, to spróbuj, może się uda
tak właśnie zamierzam:)