Niektórzy twierdzą, że nie istnieje we Włoszech potrawa o nazwie spaghetti bolognese. Moi znajomi Włosi (pochodzący z Sycylii i Rzymu) są zdania, że takie danie jak najbardziej można spotkać i zjeść. Nie wiem, czy da się tę kwestię rozstrzygnąć, według mnie dobór makaronu to kwestia gustu, najważniejszy jest zaś dobry sos, w tym przypadku sos bolognese. A zatem przystępujemy do gotowania.
Składniki (na 10-12 porcji):
- 1 kg mięsa, najlepiej wołowo-wieprzowego
- 3 opakowania przecieru pomidorowego
- 1 duża cebula, drobno posiekana
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz, słodka papryka w proszku, oregano, bazylia, opcjonalnie suszone papryczki cayenne i granulowany czosnek, oliwa z oliwek
- makaron spaghetti (ok. 100 g suchego makaronu na osobę)
- parmezan
Przygotowanie:
W dużym garnku/rondlu rozgrzewamy oliwę, podsmażamy cebulę i dodajemy mięso, smażymy na dużym ogniu przez kilka minut, cały czas mieszając. Następnie dolewamy przecier pomidorowy (można też dodać odrobinę wody). Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i wszystkie przyprawy. Jeśli ktoś lubi pikantne potrawy, może dodać papryczki cayenne. Ja jestem fanką ostrej kuchni, także zawsze dodaję przynajmniej 3 papryczki.
Gotujemy sos na dużym ogniu, cały czas pamiętając o mieszaniu. Ja kiedyś o tym zapomniałam i niestety mięso się przypaliło. Sos powinien zgęstnieć i przesiąknąć aromatem ziół i czosnku, dlatego należy go gotować dość długo, średnio około 45 minut (z czego ostatnie 20 minut na małym ogniu).
Makaron gotujemy w osolonej wodzie, odcedzamy, przekładamy do garnka, w którym się gotował i dodajemy ze 2 łyżki oliwy, mieszamy, dzięki temu makaron nie będzie się sklejał. Można go oczywiście zahartować zimną wodą, ale wówczas będzie zimny. Gotowy makaron przekładamy na talerze, polewamy sosem i posypujemy parmezanem. Parmezan najlepiej postawić na stole, tak żeby każdy mógł go dodać sobie wedle uznania.
Podane proporcje są na 10-12 porcji, sos bolognese bardzo dobrze się mrozi. U mnie w domu prawie zawsze jest zamrożony przynajmniej jeden pojemniczek, doskonale się sprawdza w sytuacjach, gdy nie mamy czasu na gotowanie np. gdy wracamy z jakiegoś wyjazdu i jesteśmy bardzo głodni.



Niektórzy się więc wypowiedzą.
Tak, można zjeść i spotkać – w miejscach ‘dla turystów’, bo turysta zamawia spaghetti bolognese w Wenecji czy Rzymie, więc je dostanie. Po powrocie do domu turysta chce zjeść taka sama potrawę u siebie, więc gotuje nieszczęsne spaghetti bolognese. Tak, niechże już je t z czym chce, byle to nie był sos z torebki, tylko porządnie przygotowane ragu
Ale i Włosi (przynajmniej ci, których znam) jedzą spaghetti bolognese, więc chyba nie jest tak źle. Co do sosu, to się zgadzam, musi być porządnie przyrządzony
dobry sos można zjeść nawet sam, bez makaronu