Sos bolognese z tofu

Autor: 25 lutego 2018 o 13:143 Komentarze

Przepisów na sos bolognese na moim blogu jest sporo. W czasach, gdy jeszcze jadłam mięso, gotowałam sos bolognese z mięsem mielonym. Odkąd nie jem mięsa, testuję najprzeróżniejsze wersje tej potrawy. Był już na blogu przepis na sos bolognese z granulatem sojowym, z cukinią i z soczewicą. Tym razem zapraszam na przepyszny sos boloński z tofu. Jest on bardziej delikatny od sosu z granulatem sojowym i też bardziej lekkostrawny. Tutaj muszę przyznać, że wielką fanką tofu nie jestem. Rzadko zamawiam potrawy z tofu w restauracjach, gdyż często nie jest ono dobrze przygotowane i nie bardzo mi smakuje. Zdarzyło mi się kiedyś na kolacji w hotelu, gdy poprosiłam o coś wegetariańskiego, że dostałam zimne tofu wyjęte z opakowania i pokrojone na kawałki. Nie, zdecydowanie to nie mój smak! Jednak prawidłowo przygotowane tofu jest wspaniałym składnikiem wielu potraw i ciekawym urozmaiceniem diety. I tak też jest w przypadku tego sosu bolognese. Sekretem jest tutaj wcześniejsze zamarynowanie tofu w sosie sojowym i przyprawach, dzięki temu pozbywamy się mdłego smaku.

Jeszcze uwaga o makaronie. Część Włochów uważa, że sosu bolognese nie podaje się z makaronem spaghetti, że to barbarzyństwo, wymysł pod turystów. Mam jednak znajomych Włochów, którzy twierdzą, że jak najbardziej makaron spaghetti pasuje do tej potrawy. Ja często wybieram właśnie ten rodzaj makaronu, ale oczywiście możecie zdecydować się na inny.

Jak przygotować wegetariański sos bolognese z tofu?

Składniki (na ok. 6 porcji):

  • 70-100 g makaronu na osobę
  • 1 duża cebula drobno poszatkowana
  • 1 duży ząbek czosnku lub dwa małe
  • 400 g twardego tofu
  • ok. 2 l przecieru pomidorowego
  • 3 łyżki sosu sojowego, 2 łyżeczki wędzonej papryki, 2 łyżki słodkiej papryki, trochę płatków chilli, opcjonalnie szczypta kurkumy (dodaję ją do większości potraw ze względu na duże walory zdrowotne) pieprz do smaku, po 3-4 łyżeczki suszonej bazylii, oregano i cząbru
  • olej do smażenia, trochę oliwy do makaronu
  • świeża bazylia do dekoracji, opcjonalnie parmezan lub grana padano

Przygotowanie:

Tofu rozdrobnić ubijaczką do ziemniaków lub widelcem. Zalać sosem sojowym, dodać wędzoną paprykę, pieprz i płatki chilli,  kurkumę, dokładnie wymieszać, odstawić na co najmniej pół godziny, żeby wszystko się przegryzło.

W rondlu rozgrzać olej i smażyć przez kilka minut na wolnym ogniu cebulę. Następnie dodać tofu, zwiększyć trochę ogień i smażyć wszystko przez kolejne kilka minut, pamiętając o częstym mieszaniu. Wlać przecier pomidorowy, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i resztę przypraw. Ja kupuję przecier pomidorowy w szklanych butelkach i zawsze przepłukuję je niewielką ilością wody, którą również dodaję do sosu.

W czasie, gdy sos będzie się gotował, zagotować wodę na makaron i następnie ugotować makaron według instrukcji na opakowaniu. Nie zapominajcie, że sos należy co jakiś czas zamieszać, inaczej mógłby się przypalić. Ja najczęściej podaję to danie z pełnoziarnistym spaghetti. Gdy makaron się ugotuje, sos też powinien być już gotowy. Makaron odcedzić, wymieszać z niewielką ilością oliwy i nakładać na talerze razem z sosem. Włosi najczęściej mieszają sos z makaronem w garnku. Ja robię tak wtedy, gdy wiem, że zjemy wszystko tego samego dnia. W sytuacji, gdy sos ma być na więcej niż jeden dzień, nakładam makaron na talerze i dopiero wtedy polewam go sosem.

Gotowe danie ozdobić świeżą bazylią i jeśli jecie ser – posypać parmezanem lub grana padano.

 

Share

O autorze:

 

komentarze 3

  1. Ania / 25 lutego 2018 at 17:54 /Odpowiedz

    Podczas swoich eksperymentów z tofu zrobiłam bardzo podobny sos boloński z tofu. I przyznaję, był przepyszny, genialny, wspaniały – smakował tak podobnie do sosu z mięsem, że kto by nie wiedział, że to tofu, w życiu by się nie domyślił. Po przetestowaniu potrawy chciałam zamieścić ją u siebie na blogu i wdzięcznie nazwać ”sos tofunese”. Niestety, kiedy wcześniej używałam wędzonego tofu. musiałam uszkodzić drugie hermetycznie zamknięte opakowanie. Smród był tak straszliwy, że wychodek za stodołą w upalny letni dzień to przy tym byłby istny Chanel n.5… Od tej pory porzuciłam eksperymenty z tofu do czasu aż zapomnę o aromacie tego zaśmiardniętego.
    Ale potwierdzam, dobrze zrobione tofu jest zacne 🙂 ja póki co żywię do tego produktu dziki wstręt 😉

    • Kimi / 26 lutego 2018 at 08:24 /Odpowiedz

      Hehehe, dobra akcja! No cóż, tak się zdarza, ja od czasu pewnych przygód nie mogę jeść sera pleśniowego i oliwek.

  2. ncrc / 5 marca 2018 at 19:40 /Odpowiedz

    Podobno miał najwięcej km przebiegniętych w pierwszej połowie. 15 kwietnia jest półmaraton w Poznaniu, może się wykazać.

Napisz komentarz

*