Lunchbox na każdy dzień

Autor: 8 kwietnia 2019 o 10:340 Komentarze

Dzisiaj gościem na smakowite jest Malwina z Filozofii Smaku. Bloga Malwiny śledzę już od ładnych paru lat. Lubię go nie tylko za ciekawe przepisy, ale także, a może nawet przede wszystkim za piękne zdjęcia! Dodatkowo można tam znaleźć dużo użytecznych informacji np. jak planować posiłki, jak nie marnować jedzenia, jak wyliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne itp. Gdy dowiedziałam się, że Malwina wydała swoją pierwszą książkę kucharską, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć!

Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento to właśnie pierwsza i mam nadzieję, że nie ostatnia, książka Malwiny. Znajdziecie tam sporo porad pomocnych w przygotowywaniu posiłków do pracy i wreszcie dużo przepisów na smaczne dania do pudełka.

 

 

Zacznijmy od początku. Skąd pomysł na bloga ?

Tego chyba nie wie nikt. Myślę, że po prostu chciałam uniknąć ciągłych pytań koleżanek o przepisy. Wolałam odesłać je na konkretną stronę. Filozofia w nazwie bloga przyplątała się zapewne z racji kierunku, który wówczas studiowałam. O blogowaniu nie wiedziałam nic, nie znałam też żadnych blogów, więc nie do końca wiedziałam jak taka strona powinna wyglądać (szkoda, że nie mam jakichś zrzutów strony sprzed lat, bo mielibyście się z czego pośmiać). Szybko jednak poznałam wielu fajnych ludzi, którzy byli dla mnie inspiracją. Blog otworzył mi okno na kulinarny świat i nowe smaki.

Kto zaraził Cię pasją do gotowania? Kiedy zaczęłaś przygotować samodzielnie pierwsze potrawy?

Myślę, że Babcia. To właśnie jej zadedykowałam moją książkę. Kuchnia Babci była prosta, smaczna, bazująca na lokalnych składnikach. Zupełnie nieprzekombinowana. I te najprostsze rzeczy były najsmaczniejsze – resztki ciasta na makaron opieczone na piecu, ziemniaki z parnika (już nie pamiętam, czy gotowała je dla kur, czy świń), jej najlepsze pod słońcem pomidory i mistrzowskie pyzy. Dziadkowie nauczyli mnie ogromnego szacunku do jedzenia, do produktu.

Sama zaczęłam gotować w wieku kilkunastu lat. Głównie dla siebie, czasem dla przyjaciół. Po drodze napotkałam sporo przeszkód, choćby to, jak obsłużyć piekarnik. To może być dla kogoś teraz zabawne, bo przecież wystarczy otworzyć książeczkę z instrukcją, poszukać informacji w Internecie lub zadzwonić do Mamy. No cóż, Internetu nie miałam, komórki też nie. Pizzę włożyłam do zimnego piekarnika 😀 Nie wyszła najlepsza. Ale i tak jestem pełna podziwu dla samej siebie, że ja tej kuchni nie wysadziłam wtedy w powietrze. To był taki stary piekarnik odpalany od zapałki. W trakcie pieczenia płomień gasł kilka razy.

Jak często gotujesz? Ile dziennie Ci to zajmuje? Dla ilu osób gotujesz?

Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na te pytania, bo u mnie każdy dzień jest inny. Pracuję jako fotograf kulinarny i najczęściej moja praca obejmuje etapy od opracowania receptur, przez zakupy, gotowanie, stylizowanie, sesje zdjęciowe, po postprodukcję. Jakby nie patrzeć, to gotowanie jest wpisane w moją pracę. Są dni kiedy nie wchodzę do kuchni (bo gotuje Połówek albo robiliśmy wcześniej wspólnie bento prep), a są takie dni, kiedy mam prawdziwy maraton w pracy i od 4 nad ranem gotuję kilkanaście dań, a potem je fotografuję. Dla przykładu w przeciągu ostatnich trzech dni opracowałam materiał dla Klienta, na który złożyło się 15 zup.

Co najbardziej lubisz jeść i gotować?

Lubię kuchnię sezonową, pełną warzyw i kolorów. Stawiam na dania lekkie i smaczne. Nie znoszę rutyny w kuchni. Jestem uzależniona od szparagów i przyznaję bez bicia, że zdarza mi się kupić je także poza sezonem. To silniejsze ode mnie. Najchętniej jadam makarony, dania typu stir-fry, curry, sałatki, różnej maści placki.

Z kolei z niepokojem patrzę na to, co ląduje na talerzach Polaków. Mam wrażenie, że standardem stała się tłusta karkówka doprawiona maggi, zapieczona z majonezem i serem, i blistry Sylimarolu, którym ludzie dzielą się, niczym opłatkiem. To, co ląduje na talerzach w polskich domach, przeraża.

Kiedy wpadłaś na pomysł napisania książki?

Nie myślałam o książce. To nigdy nie było moje marzenie, ani cel. Nie zrozum mnie źle. Wiem, że mnóstwo osób, tym bardziej blogerów kulinarnych marzy o własnej książce, występach w tv, artykułach w prasie. Ja nigdy nie miałam parcia na szkło.

Pierwsze propozycje napisania książki dostawałam już kilka lat temu. Przez cały ten czas było ich może 5-6 z różnych wydawnictw. Dopiero Wydawnictwo Znak wzbudziło moje zaufanie i przekonało do tego, by książkę napisać.

To że piszę książkę, dotarło do mnie dopiero wtedy, gdy wylądowała w zapowiedziach na topce Empiku. Nie powiem, fajnie było ją później zobaczyć na żywo w księgarni.

Jak długo pisałaś książkę?

Niespełna 4 miesiące. To był bardzo intensywny okres w moim życiu, bo poza książką miałam mnóstwo zobowiązań w pracy. Standardem była praca po 12-14 godzin/7 dni w tygodniu. Oj, nie chciałabym wrócić do takiego schematu.

W jaki sposób opracowywałaś przepisy?

Jak wspomniałam wcześniej, opracowywanie nowych przepisów to część mojej pracy. I tu pewnie sporo osób zdziwi się, ale tryb pracy jest inny, aniżeli większość osób zakłada. Najpierw jest produkt, potem przepis, a na końcu sprawdzasz, na ile dobrze dobrałaś proporcje. Tego wymaga w mojej pracy każdy klient, więc jest to dla mnie naturalna kolej rzeczy. Po tylu latach pracy, gotowania i blogowania, wiesz ile czego mniej więcej dać, jak połączyć pewne składniki.

Nie jestem specem od wypieków, więc tu kolejność musiałaby zostać odwrócona. Najpierw testy metodą prób i błędów, a później opracowanie receptury. W temacie testów – większość przepisów została odtworzona kilka razy, w tym także przez Połówka. Musiałam mieć pewność, że opisy będą jasne dla innych.

Skąd bierzesz pomysły na nowe przepisy?

Inspiracją jest dla mnie przede wszystkim produkt i pora roku. Staram się zestawiać ze sobą produkty tak, by było smacznie, zdrowo i niedrogo. No i oczywiście sezonowo. Dużą rolę odgrywa tu kolor, w końcu jedzenie ma nie tylko dobrze smakować, ale i wyglądać. Dla mnie strefa wizualna posiłku ma spore znaczenie. Myślę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem.

Który przepis z książki jest Twoim ulubionym?

Bardzo lubię wiele z nich i ciężko byłoby mi wybrać tylko jeden. Pewnie postawiłabym na pomidorowy ryż z bobem lub placki z selera. I szparagi smażone z ciecierzycą.

Do kogo skierowana jest Twoja książka?

Do każdego, kto szuka prostych, szybkich i sprawdzonych przepisów do lunchboxu, ale i nie tylko. Do każdego, kto chce skończyć z jedzeniem na mieście, nudnymi kanapkami i gorącymi kubkami. Do każdego, kto chce zadbać o siebie. Jedzenie bez wątpienia ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, zdrowie, a także wygląd.

Czy przepisy w Twojej książce są pracochłonne?

Założeniem książki było stworzenie prostych i nieskomplikowanych przepisów, których przygotowanie nie zajmie nam dużo czasu. Chyba nic bardziej nie zniechęca do bentowania, jak receptury, które zakładają spędzenie długich godzin w kuchni. Ma być szybko, bez wymyślnych składników i skomplikowanych technik. Przy każdym z przepisów zostawiłam dla czytelnika informację o czasie przygotowania posiłku, aby mniej więcej wiedział, jak bardzo pracochłonna jest dana potrawa.

Gdzie można kupić Twoją książkę?

Stacjonarnie książka Lunchbox na każdy dzień jest dostępna w Empiku. Można ją zamówić także przez Internet w większości księgarni wysyłkowych.

Czy planujesz kolejną książkę?

Nie planowałam pierwszej, nie planuję więc drugiej. Kto wie, może kiedyś. Po głowie obecnie chodzi mi ebook.  Ale na razie nie mogę napisać nic konkretnego.

Share

O autorze:

 

Napisz komentarz

*